Właśnie przeczytałem na TechCrunch’u notkę Arringtona o ogólnym look&feel biznesu web20 w Silicon Valley w tej chwili. W skrócie Michael mówi, że się już dawno skończyły fajne czasy gdy ważne było mieć dobry pomysł, być zdolnym developerem i robić to co się kocha. Teraz wrócił czas startupów fundowanych grubymi milionami dolarów VC, z dużymi działami marketingu i PR, gdy jeszcze nie ma mowy o produkcie do przedstawienia publicznie.
Ja taką atmosferę dobrze pamiętam (nie, żebym był aktywnym uczestnikiem wydarzeń), sądzę że sporo czytelników tego bloga jeśli tych czasów nie pamięta, to przynajmniej dobrze wie o czym piszę. Spostrzeżenia Michaela współgrają z tym co ja mam w notatkach przygotowane do publikacji na tym blogu, a co roboczo zatytułowałem Nie wierzę w web20.
Może bańka wreszcie pęknie, pewnie tym razem skutki nie będą tak mocne jak poprzednio, bo biznes w Internecie ma znacznie silniejsze podstawy niż w roku 2000. I znowu ważne będą dobre pomysły i sprawne wykonanie, a nie większy budżet PR.
Popularity: 5% [?]



