Cóż, Facebook zrobił duży krok dając dostęp do części swoich danych (dokładniej - danych swoich użytkowników). Jednak szybko się okazało, że to jeszcze nie jest to. Wiele o tym już pisano, ale w skrócie - pisząc aplikację mogącą skorzystać z dużej sieci społecznej łatwo paść ofiarą własnego sukcesu. Chodzi o to, że aplikacja, która chwyci, musi być hostowana w porządnym data center na porządnym sprzęcie. A wiele aplikacji nie jest na to przygotowanych. I w sumie nikt nie powinien nad tym płakać. Poza samym Facebookiem. Dlaczego? Bo popularne aplikacje, które nie działają ze względu na przeciążenie obniżają zdecydowanie percepcję całego Facebooka. I to jest na pewno jakiś problem, ale mnie on w sumie nie dotyczy.

Darwina do szafy nie odstawiamy

Niemniej jestem przekonany, że ewolucja sieci społecznych nie powiedziała ostatniego słowa. Widać to dokładnie na Facebooku z naszej polskiej perspektywy. Co prawda FB po otwarciu w maju otrzymał spory dopływ użytkowników z Polski (pewnie prawie wszyscy zajmujący się web20 w tym kraju), ale nadal widać, że to sieć nie nasza i nie znajdzie dużo użytkowników tutaj. A może miałbym jakieś pomysły na aplikacje potrzebujące danych z takiej sieci, ale gdyby było w niej więcej ludzi stąd.

A jaki FB nie byłby zajefajny to ludzie w Polsce nie będą mieli ochoty zakładać konta i dodawać znajomych w kolejnym miejscu. Wystarczy poczytać trochę blogów, albo porozmawiać z kimkolwiek z branży i zobaczyć jaka będzie reakcja na same słowa “nowa sieć społeczna” :-) I to jest trend znacznie szerszy, nie tylko nasz lokalny koloryt. I stąd wniosek, że otwarcie na Facebook’a to nie będzie koniec zmian w sieciach społecznych.

Co zamiast?

Dlatego tak wiele się mówi ostatnio o otwartych sieciach społecznych. Gdzie informacje o swoich znajomych możesz zabrać ze sobą do nowego miejsca, a nie są one przykute do przepastnych baz danych Facebooka, MySpace czy mniej przepastnych Grona czy GoldenLine.

Jak dotąd się mówi. Dziś wpadł w readera ten news z TechCruncha, który jest też z kategorii się mówi. Według Arringtona Google się przymierza do stworzenia sieci społecznej w 100% otwartej. Stworzenia to może źle powiedziane - z danych posiadanych przez Google ma zostać wyciągnięta informacja grafu socjalnego i udostępniona przez API.

Kasa misiu, kasa

Cóż, Google ma niewątpliwie dane na podstawie których można takie coś zbudować jak i zasoby (zarówno ludzkie jak i finansowo/techniczne). Sęk w tym, że diabeł tkwi w szczegółach. Google będące spółką giełdową nie będzie się bawić w sponsora na taką skalę. Bo to przedsięwzięcie będzie kosztowne, zarówno w przygotowaniu jak i w utrzymaniu.

Pytanie jaką drogę zarabiania na tym widzi Google. Dlatego poczekam na szczegóły tego projektu. Zwłaszcza na szczegóły warunków korzystania z tego API oraz co z danym będzie można robić. Bo albo będzie prawie 100% otwarte (a wszyscy wiedzą co robi prawie), albo Google ma jakiś lepszy plan. Lepszy? Czyli stworzyć prawdziwie otwartą sieć społeczną a dzięki wiedzy wyciągniętej z tej sieci poprawić swój główny biznes. I będąc pewnym swojej dominacji na polu wyszukiwania szukać jej wzmocnienia tworząc produkt otwarty dla wszystkich.

Chciałbym aby to było to lepsze rozwiązanie. Ale skoro Arrington powiedział, że któryś z uczestników spotkania powiedział, że na spotkaniu powiedziano, że skoro FB jest w 98% otwarty to my będziemy w 100%, to martwi mnie jedno. 100% w jakiej skali ;) bo jeśli wg nich FB jest otwarty w 98%….

Popularity: 12% [?]

Spodobało się? Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • del.icio.us
  • Gwar
  • Ma.gnolia
  • Wykop

Hits: 1102

Inne podobne wpisy: