<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu 'Po pierwsze: Dlaczego?'</title>
	<atom:link href="http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego</link>
	<description>O polskim internecie</description>
	<lastBuildDate>Wed, 24 Mar 2010 06:37:05 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
	<item>
		<title>By: dns</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-234</link>
		<dc:creator>dns</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 07 Oct 2007 22:07:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-234</guid>
		<description>U mnie wystarczyło odizolować się na kilka dni od znajomych, rodziny, zerwać 5-letni związek z kobietą i pojawiły się konkretne cele, własne marzenia, które kiedyś były, ale wyjątkowo mocno stłumione przez oczekiwania innych.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>U mnie wystarczyło odizolować się na kilka dni od znajomych, rodziny, zerwać 5-letni związek z kobietą i pojawiły się konkretne cele, własne marzenia, które kiedyś były, ale wyjątkowo mocno stłumione przez oczekiwania innych.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: vasip</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-232</link>
		<dc:creator>vasip</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Oct 2007 13:04:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-232</guid>
		<description>@costa, z tym lepszym startem chodziło mi o różnicę w nasyceniu rynku pracy (w porównaniu chociażby 5 lat temu do dzisiaj). Porównaj wymagania od kandydatów na na jakieś stanowisko w twojej branży dzisiaj, a 5 - 10 lat temu.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@costa, z tym lepszym startem chodziło mi o różnicę w nasyceniu rynku pracy (w porównaniu chociażby 5 lat temu do dzisiaj). Porównaj wymagania od kandydatów na na jakieś stanowisko w twojej branży dzisiaj, a 5 &#8211; 10 lat temu.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: NetManiac</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-229</link>
		<dc:creator>NetManiac</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Oct 2007 12:31:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-229</guid>
		<description>@CoSTa
Po pierwsze pamiętajcie, że to jest artykuł tłumaczony i niekonieczenie zgadzam się z każdym jego słowem. Liczyłem, że wywoła on jakąś dyskusję i jak widać nadzieja nie była płonna :)

Czytałeś tamtą listę? Raczej nie jest to Plan Życia na Każdy Dzień Roku, który trzeba zmieniać co chwilę, tylko zestaw fajnych rzeczy, które autor chciałby mieć lub zrobić. I nie widzę powodu dla którego trzeba co chwilę ją zmieniać, bo się &#039;zdezaktualizowała&#039;. I nie znaczy, że każdą z tych rzeczy koniecznie trzeba zrealizować i że nic spoza listy nie ma prawa się zdarzyć. Jeszcze raz - lista pozwalająca trzymać &#039;z grubsza&#039; kierunek.

A sam jeszcze raz spoglądam na oryginał. I naprawdę nie wiem czemu &lt;em&gt;pogłębić relacje z mamą i tatą&lt;/em&gt; (75),  &lt;em&gt;być przyjacielem dla moich dzieci&lt;/em&gt; (50), &lt;em&gt;sprawiać aby ludzie się uśmiechali, codziennie&lt;/em&gt; (63) i wiele innych miałoby się co chwila zmieniać. I nie są to todosy, bo todosem może być &#039;zrobić backup XYZ&#039;, &#039;kupić chleb i bułki&#039;, a tematy na tej liście są bardziej ogólne. Kolejna ważna rzecz - większość z tych rzeczy nie jest związana bezpośrednio z konkretną pracą. I dlatego nie będzie ona nieaktualna za 5 lat - w sensie Klimandżaro pewnie będzie stać nadal (25).

A co do &lt;em&gt;pieprzenia czystej wody&lt;/em&gt;. Absolutna prawda z którą się zgadza to jest ta część tej wypowiedzi:

&lt;blockquote&gt;
Większość ludzi idzie do szkoły, uczy się aby dostać pracę, która zapewni im środki do życia i pewną ilość wolnego czasu. Wtedy, na bazie tego co wywalczą starają się z trudem zbudować swoje życie. Problem jest taki, że jest to podejście zupełnie od złej strony. Prawdziwi ludzie sukcesu najpierw ustalają czego oni właściwie chcą od życia.
&lt;/blockquote&gt;

Obserwuję wielu &#039;miotających&#039; się, którzy nie żyją swoim życiem, tylko życiem narzuconym przez rodziców, środowisko, niechęć do zmian i są z tego powodu głęboko nieszczęśliwi. Ale nie chcą lub nie potrafią po prostu zastanowić czego &lt;strong&gt;ONI&lt;/strong&gt; chcą od życia. A to jest pierwszy krok do poprawy. 

A co do mentora. Jeżeli dla Ciebie korzystanie z pomocy mentora to &#039;prowadzenie jako bożej owieczki&#039; to widocznie mamy inne definicje. Ja kilkukrotnie się musiałem już przebranżawiać (co prawda cały czas w obrębie IT, ale jednak) i w niektórych przypadkach mogłem korzystać z takiej pomocy. Najpierw ja wiedziałem co chcę teraz robić i dokąd dojść a potem dopiero szukałem kogoś kto mi w tym mógł pomóc. Dzięki temu nie mogłem powiedzieć, że po prostu &lt;em&gt;łaziłem w czyiś butach&lt;/em&gt;, tylko sam cały czas wiedziałem dokąd zmierzam.

Jeszcze jedna rzecz - Shane&amp;Peter to blog adresowany do freelancerów, drobnych przedsiębiorców lub tych którzy chcą takimi zostać. Akurat w tej dziedzinie korzystanie z mentora który może wesprzeć swoim autorytetem jest nieocenionym ułatwieniem na starcie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@CoSTa<br />
Po pierwsze pamiętajcie, że to jest artykuł tłumaczony i niekonieczenie zgadzam się z każdym jego słowem. Liczyłem, że wywoła on jakąś dyskusję i jak widać nadzieja nie była płonna :)</p>
<p>Czytałeś tamtą listę? Raczej nie jest to Plan Życia na Każdy Dzień Roku, który trzeba zmieniać co chwilę, tylko zestaw fajnych rzeczy, które autor chciałby mieć lub zrobić. I nie widzę powodu dla którego trzeba co chwilę ją zmieniać, bo się &#8216;zdezaktualizowała&#8217;. I nie znaczy, że każdą z tych rzeczy koniecznie trzeba zrealizować i że nic spoza listy nie ma prawa się zdarzyć. Jeszcze raz &#8211; lista pozwalająca trzymać &#8216;z grubsza&#8217; kierunek.</p>
<p>A sam jeszcze raz spoglądam na oryginał. I naprawdę nie wiem czemu <em>pogłębić relacje z mamą i tatą</em> (75),  <em>być przyjacielem dla moich dzieci</em> (50), <em>sprawiać aby ludzie się uśmiechali, codziennie</em> (63) i wiele innych miałoby się co chwila zmieniać. I nie są to todosy, bo todosem może być &#8216;zrobić backup XYZ&#8217;, &#8216;kupić chleb i bułki&#8217;, a tematy na tej liście są bardziej ogólne. Kolejna ważna rzecz &#8211; większość z tych rzeczy nie jest związana bezpośrednio z konkretną pracą. I dlatego nie będzie ona nieaktualna za 5 lat &#8211; w sensie Klimandżaro pewnie będzie stać nadal (25).</p>
<p>A co do <em>pieprzenia czystej wody</em>. Absolutna prawda z którą się zgadza to jest ta część tej wypowiedzi:</p>
<blockquote><p>
Większość ludzi idzie do szkoły, uczy się aby dostać pracę, która zapewni im środki do życia i pewną ilość wolnego czasu. Wtedy, na bazie tego co wywalczą starają się z trudem zbudować swoje życie. Problem jest taki, że jest to podejście zupełnie od złej strony. Prawdziwi ludzie sukcesu najpierw ustalają czego oni właściwie chcą od życia.
</p></blockquote>
<p>Obserwuję wielu &#8216;miotających&#8217; się, którzy nie żyją swoim życiem, tylko życiem narzuconym przez rodziców, środowisko, niechęć do zmian i są z tego powodu głęboko nieszczęśliwi. Ale nie chcą lub nie potrafią po prostu zastanowić czego <strong>ONI</strong> chcą od życia. A to jest pierwszy krok do poprawy. </p>
<p>A co do mentora. Jeżeli dla Ciebie korzystanie z pomocy mentora to &#8216;prowadzenie jako bożej owieczki&#8217; to widocznie mamy inne definicje. Ja kilkukrotnie się musiałem już przebranżawiać (co prawda cały czas w obrębie IT, ale jednak) i w niektórych przypadkach mogłem korzystać z takiej pomocy. Najpierw ja wiedziałem co chcę teraz robić i dokąd dojść a potem dopiero szukałem kogoś kto mi w tym mógł pomóc. Dzięki temu nie mogłem powiedzieć, że po prostu <em>łaziłem w czyiś butach</em>, tylko sam cały czas wiedziałem dokąd zmierzam.</p>
<p>Jeszcze jedna rzecz &#8211; Shane&amp;Peter to blog adresowany do freelancerów, drobnych przedsiębiorców lub tych którzy chcą takimi zostać. Akurat w tej dziedzinie korzystanie z mentora który może wesprzeć swoim autorytetem jest nieocenionym ułatwieniem na starcie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: CoSTa</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-227</link>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 22:53:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-227</guid>
		<description>@vasip
Nie zadręczam się zbytnio. Może dlatego, że to nie ja pytałem o &quot;jakich&quot; :). Net, jakieś chochliki ci po blogu biegają i się cudzymi ksywami podpisują. Brzydale :)

Co do ułatwień ze startem... Nie rozumiem. Znaczy co, pracę mnie wciśnięto prosto w ręce, dano od razu solidne pieniądze i zabezpieczono mi przyszłość na tyle, że mogę sobie teraz bimbać i głowę łamać nad celem życia? Zapewniam, nikt mi ani mojemu pokoleniu nic nie ułatwiał. Było normalnie, tak jak jest teraz. Może trochę bardziej dziko i bez pewnych w tym momencie uregulowanych już zwyczajem i kulturowo relacji między pracownikiem a pracodawcą.

Ludzie miotają się ale to nie jest żadna nowość. Miotali się zawsze (3/4 moich znajmych robi zupełnie co innego, niż studiowali, ja studiów nawet nie skończyłem w wyniku tego całego miotania) i będą się miotać. Czemu? Bo dwudziestokilkuletni koleś nie ma bladego pojęcia, co będzie robił za lat dwa/trzy/pięć/dziesięć, jak mu się życie ułoży i jak zmienią mu się priorytety. Podchodzenie do tak dynamicznego układu z kartką, ołówkiem i gumką budzi moją ogromną wesołość a wszelkie tego typu przepisy to bzdury. Zaczynając studia miałem Plan. Po roku Plan mi się zmienił. Później zmienił mi się ponownie. Później jeszcze kilka razy a i tak teraz WSZYSTKO wygląda kompletnie inaczej, niż sobie zamierzałem. Ktoś może to nazywać miotaniem się. Ja to nazywam pełnią życia, korzystaniem z niego do bólu, wykorzystywaniem okazji i łapaniem co tam los zsyła. Boże, gdybym swoje życie miał rozpisane na ścianie powiesić, po jakimś czasie dołączyłbym jako element wiszący.

To bzdury, robienie ludziom wody z mózgu, wmawianie im możliwości zapanowania nad przypadkowością tego, co im się może w życiu przydażyć. Ludzka elastyczność ginie gdzieś między tymi papierkami i skoroszytami. Ta metoda może służyć celom doraźnym ale niczemu więcej.

Net, werbalizowanie pomaga? Pewnie tak. Ale na boga, nie mylmy zwykłych todosów z życiem! Co wspólnego z ważnymi decyzjami życiowymi ma taki ot fragment artykułu?

&quot;Zacząłem wiercić mu dziurę w brzuchu abym mógł u niego terminować, tak abym robił to co on. I on się zgodził. Po dziś dzień dziękuję mu za to. Dał mi pierwszych klientów i wsparł mnie swoją wiarygodnością przed nimi, gdy już byłem gotowy na usamodzielnienie się. Quinn pokazał mi wizję, życie, w którym mogę decydować jak żyć własne życie.&quot;

To nie są żadne decyzje tylko pokaz jak ktoś komuś życie urządza. Tak bardzo, że z czasem już samo się to toczy.

A poniższe to już jest pieprzenie czystej wody:

„Większość ludzi idzie do szkoły, uczy się aby dostać pracę, która zapewni im środki do życia i pewną ilość wolnego czasu. Wtedy, na bazie tego co wywalczą starają się z trudem zbudować swoje życie. Problem jest taki, że jest to podejście zupełnie od złej strony. Prawdziwi ludzie sukcesu najpierw ustalają czego oni właściwie chcą od życia. Wtedy mogą dojść do ładu z tym co chcą mieć, kim chcą być i mogą znaleźć kogoś, kto wiedzie takie życie jakie oni chcą. Mogą się go spytać o to Jak? I jeśli jest to legalne, moralne i etyczne ruszają w ślad za swoim mentorem.”

Ruszaj człecze za swym mentorem i czyń wedle wskazań jego. A później przystań na chwilę i zadaj sobie pytanie: ale tak właściwie do czego doszedłem? Uuups, do niczego. Poprowadzono mnie tam jako tę bożą owieczkę. Łażę w czyichś butach, ot co.

Chłopaki, nie wiem czego oczekujecie od życia. Ja mogę tylko powiedzieć, że już się nauczyłem, że nie istnieją gotowe rozwiązania, że nie ma &quot;sposobu&quot; na zrobienie sobie zarąbistego &quot;planu&quot; bo dynamika tego, co się dzieje po prostu na to nie pozwala. A co do mentora, za którym się dzielnie kroczy... Przerabiałem to. Po dwóch latach miałem dosyć patrzenia na czyjeś plecy. To nie był mój pomysł na dojście do tego samego punktu. Bo - jak się okazuje - sam punkt, owo &quot;marzenie&quot;, jest istotny ale równie istotne (a może nawet bardziej) jest to, jak do niego się dochodzi. I dosyć często dochodząc do owego &quot;marzenia&quot; trafia się na zakręt, za którym jest inne &quot;marzenie&quot;. I bogu niech będą za te zakręty dzięki bo pomarlibyśmy z nudów tak zapisując i ścierając.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@vasip<br />
Nie zadręczam się zbytnio. Może dlatego, że to nie ja pytałem o &#8220;jakich&#8221; :). Net, jakieś chochliki ci po blogu biegają i się cudzymi ksywami podpisują. Brzydale :)</p>
<p>Co do ułatwień ze startem&#8230; Nie rozumiem. Znaczy co, pracę mnie wciśnięto prosto w ręce, dano od razu solidne pieniądze i zabezpieczono mi przyszłość na tyle, że mogę sobie teraz bimbać i głowę łamać nad celem życia? Zapewniam, nikt mi ani mojemu pokoleniu nic nie ułatwiał. Było normalnie, tak jak jest teraz. Może trochę bardziej dziko i bez pewnych w tym momencie uregulowanych już zwyczajem i kulturowo relacji między pracownikiem a pracodawcą.</p>
<p>Ludzie miotają się ale to nie jest żadna nowość. Miotali się zawsze (3/4 moich znajmych robi zupełnie co innego, niż studiowali, ja studiów nawet nie skończyłem w wyniku tego całego miotania) i będą się miotać. Czemu? Bo dwudziestokilkuletni koleś nie ma bladego pojęcia, co będzie robił za lat dwa/trzy/pięć/dziesięć, jak mu się życie ułoży i jak zmienią mu się priorytety. Podchodzenie do tak dynamicznego układu z kartką, ołówkiem i gumką budzi moją ogromną wesołość a wszelkie tego typu przepisy to bzdury. Zaczynając studia miałem Plan. Po roku Plan mi się zmienił. Później zmienił mi się ponownie. Później jeszcze kilka razy a i tak teraz WSZYSTKO wygląda kompletnie inaczej, niż sobie zamierzałem. Ktoś może to nazywać miotaniem się. Ja to nazywam pełnią życia, korzystaniem z niego do bólu, wykorzystywaniem okazji i łapaniem co tam los zsyła. Boże, gdybym swoje życie miał rozpisane na ścianie powiesić, po jakimś czasie dołączyłbym jako element wiszący.</p>
<p>To bzdury, robienie ludziom wody z mózgu, wmawianie im możliwości zapanowania nad przypadkowością tego, co im się może w życiu przydażyć. Ludzka elastyczność ginie gdzieś między tymi papierkami i skoroszytami. Ta metoda może służyć celom doraźnym ale niczemu więcej.</p>
<p>Net, werbalizowanie pomaga? Pewnie tak. Ale na boga, nie mylmy zwykłych todosów z życiem! Co wspólnego z ważnymi decyzjami życiowymi ma taki ot fragment artykułu?</p>
<p>&#8220;Zacząłem wiercić mu dziurę w brzuchu abym mógł u niego terminować, tak abym robił to co on. I on się zgodził. Po dziś dzień dziękuję mu za to. Dał mi pierwszych klientów i wsparł mnie swoją wiarygodnością przed nimi, gdy już byłem gotowy na usamodzielnienie się. Quinn pokazał mi wizję, życie, w którym mogę decydować jak żyć własne życie.&#8221;</p>
<p>To nie są żadne decyzje tylko pokaz jak ktoś komuś życie urządza. Tak bardzo, że z czasem już samo się to toczy.</p>
<p>A poniższe to już jest pieprzenie czystej wody:</p>
<p>„Większość ludzi idzie do szkoły, uczy się aby dostać pracę, która zapewni im środki do życia i pewną ilość wolnego czasu. Wtedy, na bazie tego co wywalczą starają się z trudem zbudować swoje życie. Problem jest taki, że jest to podejście zupełnie od złej strony. Prawdziwi ludzie sukcesu najpierw ustalają czego oni właściwie chcą od życia. Wtedy mogą dojść do ładu z tym co chcą mieć, kim chcą być i mogą znaleźć kogoś, kto wiedzie takie życie jakie oni chcą. Mogą się go spytać o to Jak? I jeśli jest to legalne, moralne i etyczne ruszają w ślad za swoim mentorem.”</p>
<p>Ruszaj człecze za swym mentorem i czyń wedle wskazań jego. A później przystań na chwilę i zadaj sobie pytanie: ale tak właściwie do czego doszedłem? Uuups, do niczego. Poprowadzono mnie tam jako tę bożą owieczkę. Łażę w czyichś butach, ot co.</p>
<p>Chłopaki, nie wiem czego oczekujecie od życia. Ja mogę tylko powiedzieć, że już się nauczyłem, że nie istnieją gotowe rozwiązania, że nie ma &#8220;sposobu&#8221; na zrobienie sobie zarąbistego &#8220;planu&#8221; bo dynamika tego, co się dzieje po prostu na to nie pozwala. A co do mentora, za którym się dzielnie kroczy&#8230; Przerabiałem to. Po dwóch latach miałem dosyć patrzenia na czyjeś plecy. To nie był mój pomysł na dojście do tego samego punktu. Bo &#8211; jak się okazuje &#8211; sam punkt, owo &#8220;marzenie&#8221;, jest istotny ale równie istotne (a może nawet bardziej) jest to, jak do niego się dochodzi. I dosyć często dochodząc do owego &#8220;marzenia&#8221; trafia się na zakręt, za którym jest inne &#8220;marzenie&#8221;. I bogu niech będą za te zakręty dzięki bo pomarlibyśmy z nudów tak zapisując i ścierając.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: vasip</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-225</link>
		<dc:creator>vasip</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 18:18:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-225</guid>
		<description>@costa, nie zadręczaj się - pozytywnych. ale nie będę tu netmaniac&#039;owi offtopic&#039;ował</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@costa, nie zadręczaj się &#8211; pozytywnych. ale nie będę tu netmaniac&#8217;owi offtopic&#8217;ował</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: CoSTa</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-224</link>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 14:28:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-224</guid>
		<description>@vasip
Jakich?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@vasip<br />
Jakich?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: vasip</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-222</link>
		<dc:creator>vasip</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 09:30:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-222</guid>
		<description>@costa, chyba do końca nie zrozumiałeś tego arta, albo przynajmniej skupiłeś się na jego najmniej ważnej części. może dlatego, że twoje pokolenie miało dużo ułatwiony start &#039;zawodowy&#039; niż moje i nie dostrzegasz wyżej opisanych problemów, zmywających sen z powiek większości moich znajomych.  

co do analizy, to ja mógłbym co nieco naskrobać (czytam cię od ponad roku) chociaż doszedłbym do innych wniosków niż pauluZ :-D</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@costa, chyba do końca nie zrozumiałeś tego arta, albo przynajmniej skupiłeś się na jego najmniej ważnej części. może dlatego, że twoje pokolenie miało dużo ułatwiony start &#8216;zawodowy&#8217; niż moje i nie dostrzegasz wyżej opisanych problemów, zmywających sen z powiek większości moich znajomych.  </p>
<p>co do analizy, to ja mógłbym co nieco naskrobać (czytam cię od ponad roku) chociaż doszedłbym do innych wniosków niż pauluZ :-D</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: NetManiac</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-220</link>
		<dc:creator>NetManiac</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 07:57:53 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-220</guid>
		<description>@CoSTa
Wiesz, ja w tym artykule zupełnie co innego znalazłem wartościowego, niż &#039;marzenia do odfajkowania&#039;

Jak już przy tych marzeniach - dlatego tej listy nie tłumaczyłem, bo jej treść nie jest taka istotna. Ważniejsze jest zwerbalizowanie konkretnych marzeń, planów, łotewer. Tu mówię ze swojego doświadczenia - nazwanie szczegółowo tego co się chce osiągnąć to jest duże ułatwienie. Zwłaszcza aby móc się utrzymać &#039;na kursie&#039; ale i potem wiedzieć co się już osiągnęło. 

Mnie do przetłumaczenia tego artykułu bardziej skłoniła obserwacja kilku moich znajomych, oraz ten kawałek

&lt;blockquote&gt;
Większość ludzi idzie do szkoły, uczy się aby dostać pracę, która zapewni im środki do życia i pewną ilość wolnego czasu. Wtedy, na bazie tego co wywalczą starają się z trudem zbudować swoje życie. Problem jest taki, że jest to podejście zupełnie od złej strony.&lt;/blockquote&gt;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@CoSTa<br />
Wiesz, ja w tym artykule zupełnie co innego znalazłem wartościowego, niż &#8216;marzenia do odfajkowania&#8217;</p>
<p>Jak już przy tych marzeniach &#8211; dlatego tej listy nie tłumaczyłem, bo jej treść nie jest taka istotna. Ważniejsze jest zwerbalizowanie konkretnych marzeń, planów, łotewer. Tu mówię ze swojego doświadczenia &#8211; nazwanie szczegółowo tego co się chce osiągnąć to jest duże ułatwienie. Zwłaszcza aby móc się utrzymać &#8216;na kursie&#8217; ale i potem wiedzieć co się już osiągnęło. </p>
<p>Mnie do przetłumaczenia tego artykułu bardziej skłoniła obserwacja kilku moich znajomych, oraz ten kawałek</p>
<blockquote><p>
Większość ludzi idzie do szkoły, uczy się aby dostać pracę, która zapewni im środki do życia i pewną ilość wolnego czasu. Wtedy, na bazie tego co wywalczą starają się z trudem zbudować swoje życie. Problem jest taki, że jest to podejście zupełnie od złej strony.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: CoSTa</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-219</link>
		<dc:creator>CoSTa</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 05 Oct 2007 06:44:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-219</guid>
		<description>@pauluz
Znasz mnie? Wiesz coś o mnie, czego sam nie wiem? Masz jakieś argumenty na potwierdzenie swojej tezy odnośnie mojej osoby czy tak po prostu sobie piszesz by coś napisać? Śmiało, z chęcią poznam jakąś dogłębną analizę siebie. Pozdrawiam i nie mogę się doczekać. Ognia!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@pauluz<br />
Znasz mnie? Wiesz coś o mnie, czego sam nie wiem? Masz jakieś argumenty na potwierdzenie swojej tezy odnośnie mojej osoby czy tak po prostu sobie piszesz by coś napisać? Śmiało, z chęcią poznam jakąś dogłębną analizę siebie. Pozdrawiam i nie mogę się doczekać. Ognia!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>By: pauluZ</title>
		<link>http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego/comment-page-1#comment-216</link>
		<dc:creator>pauluZ</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Oct 2007 18:11:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://nhw.pl/pl/2007/10/po-pierwsze-dlaczego#comment-216</guid>
		<description>@CoSTa: przykro to stwierdzić ale właśnie brak Ci celu w życiu :( - pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@CoSTa: przykro to stwierdzić ale właśnie brak Ci celu w życiu :( &#8211; pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

