Reputake wylewa żale, że polscy duzi gracze wciąż tkwią w epoce mocno zbliżonej do epoki kamienia łupanego, tzn bardziej jednozerowo niż dwazerowo. Cóż… A ja uważam, że na razie nie ma alternatywy.
Web 2.0 to jest ciężka sprawa. Dawno temu (ze dwa lata temu), przeczytałem na czyimś blogu analizę (bijcie mnie, ale nie pamiętam na czyim, a nie udało mi się tego wgooglać, więc muszę swojej zawodnej pamięci zawierzyć), że tym web 2.0 nie ma się co podniecać, bo wiele serwisów szybko osiąga jakieś 250 tysięcy userów (pamiętamy jakieś dwa lata temu, rzecz pisana oczywiście w US), ale problem w tym, że to te same 250 tysięcy w każdym serwisie. Teza była taka: Web20 i aktywni w tworzeniu treści użytkownicy, to naskórek całego ekosystemu.
W Stanach, gdzie jest 300 mln mieszkańców i penetracja Internetu na poziomie 70%, naskórek jest w bezwzględnych liczbach całkiem spory (ponad 200 milionów). Do tego dochodzi cała anglojęzyczna populacja Internetu, która też te treści może tworzyć. Na takiej bazie można budować platformy. Tymczasem co mamy w Polsce? Populację 38 milionów oraz penetrację na poziomie 30% czyli 11 milionów, z czego tylko 8% całej populacji na łączach szerokopasmowych, w US – 22%. Dlatego o dobre treści w PL w stylu UGC trudno, co przykład Smakera tylko potwierdza. Nie znaczy to, że nie ma szans na tworzenie serwisów opartych o UGC – sukces Wikipedii potwierdza to co napisałem. Wydaje mi się, że idea otwartej encyklopedii dobrze dociera do przeciętnego użytkownika. Inne koncepty web20 – już niekoniecznie.
I to jest podstawowa odpowiedź dlaczego IMO nie mają dokąd biec polscy gracze – płytkość polskiego rynku. Oczywiście cały problem polega na tym, że ten rynek jest na tyle głęboki, że pozwolił wyhodować takie firmy jak Onet, Interia i inne. Biznesy na tyle duże i dochodowe, że pojawia się chęć budowania barier. Podejrzewam, że gdyby rynek był jeszcze płytszy wówczas chęć do kooperacji byłaby większa i może (paradoksalnie) web20 miałby większe szanse.
Więc zamiast rozlewać żale, że nie ma polskiego OpenSocial, uważam, że jedyny sensowny ruch to otwierać się na anglojęzyczne platformy i starać się działać na szerszym rynku. Z drugiej strony, dobrze zrobione serwisy web20 mają szanse, bo każda nisza może być bardzo dochodowa w obecnych czasach ;) tylko, nie oczekujmy tutaj ruchów (sensownych) ze strony dużych graczy.
Dane o użytkownikach internetu wzięte stąd: http://www.internetworldstats.com/list2.htm
Popularity: 20% [?]




Czyli jednak nie ma w polsce web2.0 (http://polskiblogger.pl/web20-w-polsce.html) ha!
Nie ma czy jest to zależy od przyjętej definicji web20.
Dla mnie nie ma. Może niektórzy będą w stanie tak zdefiniować web20 że uda się w PL coś znaleźć.
Ale web20 w PL się ‘nie przyjęło’ nie tylko z powodów ilościowych. Musi być jeszcze jakaś różnica, bo ja wiem – mentalności, albo w postaci zewnętrznych bodźców. Nie mnie to oceniać, choć prywatnie zdanie na ten temat mam ;)