Jakby dla uzupełnienia mojego braku entuzjazmu wobec OpenSocial, Tim O’Reilly zwerbalizował kolejną wadę OpenSocial. Rozwiązanie to przez wielu okrzyknięte jako rewolucyjne wcale na takie się nie zapowiada. To może być rewolucja z punktu widzenia dewelopera, ułatwiając przenoszenie aplikacji do kolejnych silosów, czyli zamkniętych społeczności. Ale dla użytkownika w tym silosie, OpenSocial nie prezentuje żadnej wartości dodanej w samej sobie.
Dane między silosami nie będą się przenosić. Czyli, można dostać kolejną aplikację do użytku, ale będzie się ona obracać cały czas w kręgu tych samych osób w jednej sieci społecznej. Jak zauważył przytomnie ktoś z komentatorów do postu Tima, siłą Facebooka jest to, że jako platforma został sprawdzony, jako narzędzie pozwalając na wysoką ekspozycję aplikację na użytkowników i spieniężenie tej ekspozycji. Czy ten koktajl zadziała z sieciami w OpenSocial? Zobaczymy.
Pewne nadzieje są wiązane z People Data API, częścią OS, która jeszcze nie została wypuszczona, a mająca umożliwić wyeksportowanie tzw. grafu socjalnego. Pozostaje kwestia ToS czyli Terms of Service. Nawet jeśli technicznie się coś da zrobić nie znaczy, że będzie można na tej podstawie zbudować powszechnie używaną aplikację.
Czyli, wygląda na to, że OpenSocial to bardziej jest ruch w stylu Fire & Motion a nie rzeczywista inicjatywa zmieniająca rzeczywistość (nie ja jeden tak uważam, polecam zresztą tego bloga). Więc na razie nie ma czym się podniecać ;) Poczekamy, zobaczymy, może się coś jeszcze z tego rozwinie.
Popularity: 6% [?]




Ej …Google coś wypuściło i nie należy sie tym podniecać??? No co ty …. :)
Wiem, wiem … mało konstruktywny komentarz. Ale trochę to tak jest :)
Łatwe spieniężenie ruchu z Facebook Apps?
Chyba niekoniecznie.
Nie znam nawet trzech, które by były dochodowe.
A są ich tysiące. Więc raczej trudno tu mówić o łatwym spieniężeniu.