2008
Yearly Archive
Yearly Archive
Posted by witold on 24 gru 2008 | Tagged as: Różne
Dziś - oops raczej wczoraj, światek rubego obiegła wiadomość trochę nieprawdopodobna. Niektórzy sprawdzali czy to nie Prima Aprilis, a jednak nie. Pod choinkę core teamy Rails i Merb postanowiły się połączyć. Merb is Rails, Rails is Merb!
Nie da się ukryć, że ostatnio sporo wojenek podjazdowych się odbyło, harcownicy sławę mołojecką zdobywali a wszystko w imię wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocy. Eeee znaczy się, który framework lepszy - Merb czy Rails.
Odkładając na bok co jest lepsze (zawsze pytanie pomocnicze - do czego?) fakt pozostaje faktem, że Merb pokazał iż można zrobić wiele rzeczy inaczej. Rails core team postanowił wyciągnąć z tego wnioski i poprawić w Rails to co Merb zrobił lepiej. Czyli - większa modularność (przy stworzeniu stałego API pozwalającego bezpiecznie rozszerzać framework) oraz, co za tym idzie wyrwanie się z zaklętego kręgu one size fits all czyli Active Record dla wszystkich. Zapowiadane są również zmiany architektury poprawiające wydajność, czyli to czym Merb się bardzo szczycił (i słusznie).
Jednocześnie pozostanie w Rails to, co od początku było wspaniałym katalizatorem sukcesu - zestaw domyślny. O ile z Rails 1.x i 2.x mogłeś się nie zgadzać z domyślnym zestawem (Active Record i Test::Unit dla każdego) i wybrać inny framework :) to w Rails 3.x podobnie jak w Merbie - możesz wybrać co ci pasuje bez wybierania nowego frameworka. Ale jeśli nie chcesz wybierać to z pudełka dostajesz komplet, jak w starych dobrych Railsach - prawdziwe błogosławieństwo dla początkujących, dla których nadmiar opcji nie jest dobry.
Koncepcyjnie i architektonicznie - bezapelacyjne zwycięstwo Merba. Połączony projekt będzie się nazywał Rails 3 tylko dlatego że Railsy zdążyły zaistnieć na szerszą skalę i tego nie warto marnować.
Oceniając połączenie pod kątem rozwoju społeczności - bezapelacyjne zwycięstwo społeczności :) Najwyraźniej z jednej i drugiej strony potrafiono odłożyć na bok osobiste ambicje i zastanowić się co będzie lepsze dla wszystkich frameworków napisanych w Rubym. Bo na obecnym etapie na pewno połączenie sił będzie lepsze niż wiecznie trwające wojny podjazdowe, nie przymierzając jak między PHPem a ASP :))
Dla mnie osobiście jest to bardzo dobry prognostyk na nadchodzący rok. Od ponad roku zarabiam na życie jako freelancer pisząc głównie Railsowe aplikacje. Połączenie sił zespołów Merba i Rails daje mi pewność, że rynek na moje usługi będzie coraz większy, gdyż z jednej strony mamy innowacje z Merba a z drugiej trademark Railsów - dobra kombinacja pozwalająca rosnąć.
I kończąc tym optymistycznym akcentem, wszystkim Czytelnikom mojego bloga chciałbym złożyć życzenia spokojnych i zdrowych świąt Bożego Narodzenia! Nie czytajcie gazet, wyłączcie telewizory i zajmijcie się tym co w waszym życiu ważne. A reszta się ułoży ;)
PS.
Nie wiem czemu ale jakoś trudno mi sobie wyobrazić jak projekty takie jak Merb i Rails mogłyby się połączyć gdyby to były projekty polskie, lokalne. Ja mam słabą wyobraźnię czy jest coś na rzeczy?
Popularity: 13% [?]
Posted by witold on 18 gru 2008 | Tagged as: Internet
Greasmonkey pozwala na zmianę zachowania albo wyglądu wielu aplikacji internetowych. Ostatnio trafiłem na jeden skrypt, który od razu trafił do codziennego użytku - Helvetireader, bo o nim mowa, zmienia wygląd Google Readera. Moim skromnym zdaniem - na zdecydowanie lepszy. Czyż taki Google Reader nie wygląda pięknie?

Helevetireader - nowy, piękniejszy Google Reader w zasięgu ręki
Każdy kto ma przeglądarkę pozwalającą na wykorzystanie Greasmonkey’a może zmienić sobie wygląd Google Readera. Jest też wersja bez małpki, opierająca się na własnym CSSie, ale czy efekt będzie taki sam - nie wiem.
Ja szczerze polecam Helevetireader, lubię takie czyste interfejsy.
Popularity: 10% [?]
Posted by witold on 15 gru 2008 | Tagged as: Internet, bezpieczeństwo
Od pewnego czasu pracuję w dwóch środowiskach na zmianę - Linux i Windows. Wszystko to dzieje się na moim laptopie. Przyczyna - wydajność Ruby’ego na moim już dość wiekowym laptopie.
Po kilku latach nie oglądania FreeBSD/Linuxa jako desktopa jestem bardzo pozytywnie zaskoczony jakością Ubuntu. Wiadomo - jak zacząłem eksperymentować to tu i tam wyszły różne kanty, ale powiedzmy sobie - eksperymentów takich to by Windows XP nie przeżył bezboleśnie (bootowanie na różnych maszynach), więc trochę walki z xorg.conf, jak za dawnych lat i jest świetnie.
Miałem do rozwiązania jednak jeden problem, o którym teraz chcę napisać - otóż jestem leniwy a OpenID jakiejś zawrotnej popularności nie osiągnęło, a haseł do przeróżnych kont aplikacji webowych nawet nie próbuje zliczyć. Dlatego Firefox zajmował się pamiętaniem (no może poza kilkoma najważniejszymi kontami). Rodzi to oczywiście problemy, bo korzystając z dwóch różnych instancji przeglądarek, szybko w hasłach zapanuje galimatias.

Lisek pełen kolorów! (c) psd
I przypadkiem natknąłem się na rozszerzenie, które doskonale rozwiązuje ten problem, podnosząc jednocześnie bezpieczeństwo trzymania haseł w FF. Otóż, cały trik polega na tym, że FF nie pamięta haseł :) tylko dla każdej strony chcącej od nas hasła FF potrzebuje tagu (nazwa aplikacji - na przykład twitter, blip, etc). Do tego jest przykładane hasło główne, znane tylko użytkownikowi i tak generowane jest hasło. Rezultat tego jest taki, że bez hasła głównego sam tag jest mało przydatny - jak ktoś dostanie całą konfigurację plugina to żadnego hasła tam nie ma.
Skutek uboczny jest też taki, że każdy FF z Password Hasher’em (bo tak się nazywa ten dodatek) z pozwala wygenerować poprawne hasło jeśli znamy tag i hasło główne. Czyli - nie ważne czy teraz mam odpalonego FF w Linuxie czy Windowsie do blipa czy twittera mogę się logować pamiętając tylko jedno, główne hasło.
Nic, tylko zainstalować i używać.
Popularity: 9% [?]
Posted by witold on 10 lis 2008 | Tagged as: fun, web20
Zacznę od disklajmera - wiadomo :))) w Polsce każdy serwis powstaje przez mniej lub bardziej nieudane klony pomysłów z Zachodu. Nie inaczej jest w moim przypadku, bo ostatnio bardzo mi się spodobał Follow Cost. No i co z tego wyszło? Prawdziwe.info to funkcjonalny odpowiednik Follow Cost, tyle że dla Blip.pl a nie Twittera.
Wiem, że wielu używa blipa jako bardziej zaawansowanego chatu, mnie jednak takie podejście nie odpowiada. Dlatego tworząc prawdziwe.info chciałbym dać innym (w żartobliwej formie) cynk, że może nadmierna gadatliwość nie jest najlepszym sposobem na korzystanie z blipa?
Żeby nie było wątpliwości - ja tam nie mam nic przeciw tym, którzy namiętnie blipują - jak ktoś za dużo wysyła (a u mnie próg za dużo jest po prostu nisko) to go nie obserwuję. Tagi, które mnie nie interesują - odfiltrowywuję i nie mam problemu.
Prawdziwe.info ma być prostym i zabawnym miernikiem, tego jak kto z blipa korzysta.
Najpierw technikalia: to była dla mnie okazja, żeby wypróbować mikro framework Sinatra (polecam - doskonale się nadaje do takich mini aplikacji) oraz HAML jako system markupu do stron. Chciałem też dać szansę jQuery, ale… ostatecznie zwyciężyła totalna prostota i dla jQuery zadania nie znalazłem.
Teraz trochę o metodologii
Jak został ustalony wzorzec? W Sevres niestety takowego nie znalazłem, więc udałem się na poszukiwania w Blipu otchłanie. Jako, że do bazy danych Blipa dostępu nie mam :) więc listę użytkowników zdobywałem skanując bliposferę przez ostatni tydzień - niezbyt intensywnie, więc pewnie sporo ludzi pominąłem. Ale nie sądzę, żeby kogoś bardziej gadatliwego(ej) zabrakło.
Gdy już listę miałem, sprawdziłem kto z tej listy ma wysłanych ponad 6000 blipnięć - ten komu zajęło to najmniej czasu… otóż tak, na pograniczu Nieba i Piekła odkryty został wzorzec - Szatanielica ;)
Szczerze mówiąc, myślałem, że trzeba będzie ręcznie robić selekcje botów, ale nie… Nasza wzorcowa gaduła zostawiła w polu tencommandments, a ku mojemu zdumieniu - w pierwszej 10-tce tencommandments był jedynym botem ;)
Teraz słowo wyjaśnienia czemu jest taka zmienność wyników. Jak już napisałem wzorzec został ustalony na podstawie 6000 blipnięć, a liczona jest bieżąca gadatliwość na podstawie ostatnich 50-ciu. Dlatego takie wyniki są jak najbardziej możliwe:
Cały projekt zajął mi niecałe 10h w ciągu ostatniego tygodnia (w zamyśle miał to być projekt typu aplikacja w weekend) i sądząc po odzewie spodobał się bliponautom.
Jeśli macie pomysły co można by ulepszyć - czekam na blipie, w komentarzach do tego posta, albo klasycznie - na email.
Tak, już wiem, że na pewno trzeba będzie zwiększyć liczbę blipnięć, na podstawie której liczona jest gadatliwość. Coś jeszcze?
Popularity: 12% [?]
Posted by witold on 31 paź 2008 | Tagged as: Internet, Świat
Nie używam Firefoxa 3, więc Juice mogę ocenić tylko na podstawie screencastu. I jeśli to co w nim obiecują zostanie spełnione, to chyba będzie to powód dla którego pewnie wkrótce się przesiądę na FF3 (Juice to plugin do tegoż Firefoksa):
Juice’s rocking webcast from Linkool Labs on Vimeo.
Kontekstowa informacja o tym co czytasz… Hmmm mnie się często coś takiego przydaje - jak czytam zachodnie blogi albo strony informacyjne to nie jeden raz nie wiem o kim mowa - bo nie słucham lokalnego radia, nie oglądam ich wiadomości, ulubionych seriali - trochę jestem jak z innej bajki, nie? A już mam taką naturę, że lubię wiedzieć o czym czytam. Więc zwykle gdy pada jakieś nazwisko, a mnie ono nic nie mówi to przerywam czytanie i tradycyjnie Google, Wikipedia… A Juice wydaje się to ułatwiać (a z innej beczki - ciekawe czy zbiera dane o przeglądanych stronach przez userów).
Na marginesie - Thijs Jacobs - CTO linkool labs (firmy tworzącej Juice) miał 15 lat gdy w Holandii założył swojego pierwszego startupa… Niektórzy wcześnie zaczynają :)
Info o Juice znalezione na The Next Web
Popularity: 12% [?]
Posted by witold on 28 paź 2008 | Tagged as: Różne, fun
Każdy z nas pewnie nie raz słuchał prezentacji, którą określa się mianem Śmierć przez PowerPoint. Tęsknimy wtedy za porządnie przygotowaną i wygłoszoną prezentacją, którą się słucha i ogląda z przyjemnością.
To, że przekazywanie informacji jest umiejętnością niezależną od używanych narzędzi niech posłuży przykład Jobsa. Prawdopodobnie na hasła prezentacja i Steve Jobs każdemu przed oczami stają obrazy podobne temu:

Steve Jobs prezentuje na scenie nowego iPhone (c) chakote
Ale warto wiedzieć co Steve Jobs potrafi zrobić mając do dyspozycji znacznie skromniejsze środki. Oto dwa szkoleniowe filmy nakręcone prawdopodobnie w 1991 (!!!!), gdy narzędzia do prezentacji takie jak Keynote czy PowerPoint jeszcze nie istniały (no dobra, sprawdziłem - Wikipedia twierdzi, że Keynote powstał w 2003 roku, ale PowerPoint ma swoje korzenie w roku … 1987). Jest to wewnętrzny materiał szkoleniowy firmy NeXT, założonej po (czasowym) opuszczeniu Apple przez Jobsa. Cóż jeśli uczyć się, to od najlepszych :))
Część 1:
Część 2:
A jeśli już mowa o uczeniu się… Jeśli nie wiesz czego należy unikać aby nie zabijać PowerPointem może Don McMillan pomoże Ci to zapamiętać:
Life After Death by PowerPoint
Prezentacje Jobsa znalezione na Presentation Zen
Popularity: 10% [?]
Posted by witold on 15 paź 2008 | Tagged as: Różne, Świat
Grzebiąc po sieci, czasem wpadam na jakąś wiadomość idealnie pasującą do schematu - nie wiedzieli że się tego nie da zrobić więc zrobili to.
Tym razem trzech studentów Wydziału Informatyki Uniwersytetu w Toronto, zdefiniowało nową jakość w efektywnym szkicowaniu modeli 3D. Wiadomo, że tworząc rzeczywiste produkty, szkicowanie zajmuje ważne miejsce podczas projektowania/prototypowania. Zresztą - oceńcie sami jak działa ILoveSketch:
Wygląda na to, że panowie Seok-Hyung Bae, Ravin Balakrishnan oraz Karan Singh mają wymarzony materiał na stworzenie produktu. Ze względu na powszechność projektowania 3D ich oprogramowanie ma potencjalnie spory rynek do zagospodarowania. Cóż, pozostaje życzyć powodzenia.
Nie wiem jak wy, ale ja za sobą mam pewne eksperymenty z rysowaniem z wykorzystaniem komputera - zarówno 2D jak i 3D. I nie jest to łatwe (dla początkującego). Gdybym miał pod ręką taki ułatwiacz to kto wie :)))
Informacje o ILoveSketch znalazłem na The Next Web - znowu polecam ten blog!
Popularity: 20% [?]