Jeszcze o spamie z Google jako proxy

Dziś przyszedł kolejny spam z gatunku redirect by Google. Tym razem zrobiłem eksperyment i zmieniłem trochę URLa poprawiając parametr addurl:

http://www.google.net/pagead/iclk?sa=l&ai=kpjzl&
num=40359&adurl=http://kpjk.changereach.com

na

[URL]&adurl=http://www.rp.pl

No i proszę – przekierowanie działa. Oznacza to, że można wykorzystać dowolny link z reklamy AdSense, przerobić i rozsyłać, rozsyłać czekając na kliknięcia.

Pytanie jest jedno – czy Google kogoś za to kliknięcie obciąża? Bo jeśli tak, to spamer może osiągnąć podwójną korzyść, raz że ma darmowy redirect od Googla (a na pewno taki link do http://google.com w mailu ma większą skuteczność niż do jakiejś nieznanej domeny) a jeśli wykorzysta id reklamy jakiegoś konkurenta może mu zdecydowanie podnieść koszty.

Dziwi mnie to a jednocześnie wiem skąd się to bierze :) URL z AdSense są generowane przez Google, więc podczas ich tworzenia pewnie komuś nie przyszło do głowy, że może to zostać wykorzystane w złych celach. Jak widać są na Ziemi rzeczy, które… :)) Paranoja czasem się przydaje :)

Wydaje mi się, że jest to jednak dość proste do wychwycenia przez Google. Otóż, kliknięcie w reklamę w AdSense, powinno mieć HTTP Referera ustawione, w przypadku klienta poczty (taki jak Thunderbird) będzie to raczej ‘direct hit’. Co prawda, korzystający z webmaili już będą mieli ustawionego Referera ;) a przy popularności webmaili…

Popularity: 12% [?]

Spodobało się? Podziel się z innymi: These icons link to social bookmarking sites where readers can share and discover new web pages.
  • del.icio.us
  • Gwar
  • Ma.gnolia
  • Wykop
This entry was posted in bezpieczeństwo, Internet. Bookmark the permalink.

2 Responses to Jeszcze o spamie z Google jako proxy

  1. Jakiś tam (niewielki) procent użytkowników nie ma referera, bo blokują to ich firewalle, a Google raczej nie może sobie pozwolić na żadne działania, w wyniku których nie będzie naliczane wynagrodzenie dla dostawców powierzchni reklamowych. Choćby to miałby być 1% kliknięć.

    Innym rozwiązaniem może być dodawanie do linka tokenu, generowanego jakimś hashem na podstawie URL oraz znanego tylko Googlowi ciągu znaków. Jeśli URL nie będzie zgodny z tokenem, nie nastąpi przekierowanie (ani naliczenie opłat za kliknięcie). Jeśli sekretny ciąg znaków będzie się regularnie zmieniał, nie ma szans na jego rozkodowanie o ile algorytm hashujący będzie sensowny.

    Oczywiście można to próbować obejść generując legalnie link wraz z tokenem w aplikacji Google dla reklamodawców, ale tutaj można właśnie zaprząc do roboty referery i zliczać odsetek kliknięć w dany link bez referera. Jeśli będzie nienaturalnie wysoki, będzie podejrzenie spamu mailowego i można taki link lub wręcz całe konto reklamodawcy automatycznie deaktywować do momentu wyjaśnienia.

  2. NetManiac says:

    @Bartek
    Zgadzam się w całej rozciągłosci :)

    Ale można było tego chyba w ogóle uniknąć – sądzę, że adres na jaki ma być przekierowanie nie powinien być w ogóle częścią URLa. Powinien to być jakieś ID, z którym jest związany adres do przekierowania, który zna już tylko Google.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>